piątek, 27 września 2013

Kiślu

UWAGA, UWAGA! Przed państwem jedyny i niepowtarzalny tekst do hymnu Lamolandii- "KIŚLU". Napisany do melodii Kiss You One Direction! 

1.Oooo! Jaką, jaką ja ooooochotę mam,
Na typowy deser studzony,
Słodziutki tak, słodki tak,
Słodziutki tak!
Yeah!
Oooo! Powiedz, powiedz, powiedz,
Powiedz mi, że
Nie lubisz go, a ja dźgnę cię!
Bo on jest pyszny tak! Pyszny tak!
Pyszniutki tak!
Yeah!
Ref:
Owocowy! Smakowity!
Zjemy go wraz,
Bo! Już jest najwyższy czas!
By spo-żyć go!
 Zaśpiewać właśnie tooo…
Bo każdy wieee, wieee,
Że każdy kisiel je-e-est,
Najlepszy w świecie, więc the best,
Więc powiem toooo, tooooI zjem cię, kiślu
2. Ooooo! Kiślu, kiślu czy ty dobrze to wiesz,
Że wielbię całym sercem mym,
I, i, i głową też, głową też,
Gło- gło-głową też!
Yeah!
Ooooo! Będę często sporzywał cię,
I z przyjaciółmi mymi zjem, cię!
Bo jesteś dobry tak, dobry tak!
Do-do-dobry tak!
Yeah!
Ref:
Owocowy! Smakowity!
Zjemy cię wraz,
Bo! Już jest najwyższy czas!
By spo-żyć go!
 Zaśpiewać właśnie tooo…
Bo każdy wieee, wieee,
Że każdy kisiel je-e-est,
Najlepszy w świecie, więc the best,
Więc powiem toooo, toooo
I zjem cię, kiślu (x5)
Na na na na na na na (x3)
Więc powiedz kiślu, czemu ja, chce
Spo-żyć cie!
Zaśpiewać właśnie słowa te…
Bo każdy wieee, wieee,
Że każdy kisiel je-e-est,
Najlepszy w świecie, więc the best,
Więc powiem toooo, toooo
I zjem go-o-o!
Bo pyszny jest jak mało co!
Wiele smaków maaa, maaa
A ja go spo-żyć chceee!
 Zaśpiewać właśnie słowa te…
A na końcu powiem ,żeeeee, żeeee


Ja  zjem cię, kiślu

piątek, 20 września 2013

Dziwne pso - liso - coś i wielki powrót Beautiful Stranger

W SKRÓCIE: DP-L-CIWPBS ALE PONIEWAŻ TO CHYBA GŁUPIO BRZMI WYŁĄCZAM CAPS LOCKA ;)
Cóż mówić stęskniłam się kochani nieistniejący czytelnicy bloga! No właśnie. Koleżanki pytają się mnie - po o to robicie skoro nikt tego nie czyta? A ja wypinam dumnie pierś i odpowiadam: dla funu (boże to tak strasznie brzmi kiedy się to pisze O.o - a może powinno się pisać: fun - u?) Nevermind chodzi o to, że ja Beauty wróciłam po wakacjach! Na bloga znaczy się bo na twitterze byłam od dawna :P. Mamy z Mixer dużo nowych pomysłów np. książka przygodowa, w której my autorki jesteśmy jednymi z postaci. Ciekawe nieprawdaż (nie)liczni milordowie? Fabuła nabiera kształtów (kłamię to tylko taka luźna propozycja + wątpię żeby nam się chciało). Teraz wyjeżdżam na weekend na spotkanie rodzinki wysłuchiwać chwalenia się mojej starszej o rok kuzynki Zuzanny (pomimo tego, że ja mam więcej sukcesów i to mnie wszyscy lubią :D). Wiem, że podajemy wam lamy w zmniejszonych dawkach ale to przez biernotkę - nasze zioło ;D.
Ale pewnie od początku posta zadajecie sobie pytanie co to jest to dziwne pso - liso - coś. Otóż ostatnio kiedy mi się nudziło wgapiałam się w to w 2 godziny #LoveIt : DZIWNE PSO - LISO - COŚ 
  Beautiful Stranger
_________________________________________________
PS. Nazwałam go Czesio a jego kolegę Zygfryd. Zanim pomyślicie, że jestem meeega zboczona otwórzcie link - nie pożałujecie!

sobota, 7 września 2013

Legenda o Lamosławie i lamie Fotosyntezie (+ gościnnie wróżka lama chrzestna Antyrama)

Dawno, dawno temu pewna lama o imieniu Szyszak usłyszała, że jej ojczyzna, Polska, zamierza przyjąć chrzest. Szyszak był temu przeciwny, więc próbował zrobić zamach na życie króla lamy Polskiej Mieszka I. Zamach się nie udał i Szyszak żeby uciec przed karą ukrył się w Lamolandii i zmienił imię na Lamosław. Jednak lamolicja (policja lam) złapała go i wsadziła do więzienia na kilka lat. Po jego wyjściu nikt nie chciał być kojarzony z Lamosławem, więc ten wyprowadził się na małą wysepkę i zamieszkał w latarni.
Na drugim końcu świata żyła sobie lama Fotosynteza. Była znienawidzona przez resztę lam, ponieważ kiedy wszystkie lamy opalały się na fioletowo, ona opalała się na zielono. Nie miała żadnych koleżanek, więc zaczęła wędrować po całym świecie unikając słońca. Po drodze spotkała prawdziwą wróżkę lamę, nazywaną Antyramą, ponieważ była ze szkła. Antyrama była wróżką chrzestną fotosyntezy i była zła, że jej chrześnica jest wyrzutkiem społeczeństwa. Antyrama wkrótce wyjawiła swój sekret, ale, że była trefną wróżką chrzestną nie potrafiła spełniać życzeń. Razem z Fotosyntezą przeniosły się na małą wyspę gdzie zobaczyły piękną latarnię. Zapukały, a drzwi otworzył im Szyszak. Fotosynteza wpadła po uszy- ona i Szyszak zakochali się w sobie od pierwszego wejrzenia i zamieszkali razem. Szyszak zaczął myć, gotować i sprzątać. Kiedy sprzątał strych latarni zauważył starą lampkę nocną. Gdy wycierał ją z kurzu lampka zaczęła dygotać i wyleciał z niej dym, z którego wyłonił się złoty kucyk pony. Powiedział, że jest dżinem o imieniu Cieszymierz. Szyszak zawołał Fotosyntezę, a gdy przyszła dżin Cieszymierz dziwnie się na nią popatrzył, po czym powiedział, że musi wrócić do lampy by zaparzyć herbatę. Następnego dnia powrócił z małą armią wrogo nastawionych, małych minionków. Powiedział, że jeśli Fotosynteza z nim nie pójdzie zniszczy latarnię, która na kilka dni zmieniła się w białą twierdzę. Okazało się, że Cieszymierz zakochał się w zielonej lamie. Fotosynteza z zasady odmówiła po czym niczym rasowy snajper zaczęła strzelać żelkami w kształcie pup do buzi minionków, więc zaczęły zmieniać się z powrotem w potulne i przyjacielskie stworki. Minionki długo przepraszały za to zdarzenie, a w ramach przeprosin uznały, że będą służyć do końca życia młodej parze, bo Fotosynteza i Szyszak wzięli ślub. Stworzyli kolonię, a szefem została Antyrama. Na końcu wszyscy żyli dłuuuugo i szczęśliwieeeee, no bo w końcu to lamy, nie?