sobota, 7 września 2013

Legenda o Lamosławie i lamie Fotosyntezie (+ gościnnie wróżka lama chrzestna Antyrama)

Dawno, dawno temu pewna lama o imieniu Szyszak usłyszała, że jej ojczyzna, Polska, zamierza przyjąć chrzest. Szyszak był temu przeciwny, więc próbował zrobić zamach na życie króla lamy Polskiej Mieszka I. Zamach się nie udał i Szyszak żeby uciec przed karą ukrył się w Lamolandii i zmienił imię na Lamosław. Jednak lamolicja (policja lam) złapała go i wsadziła do więzienia na kilka lat. Po jego wyjściu nikt nie chciał być kojarzony z Lamosławem, więc ten wyprowadził się na małą wysepkę i zamieszkał w latarni.
Na drugim końcu świata żyła sobie lama Fotosynteza. Była znienawidzona przez resztę lam, ponieważ kiedy wszystkie lamy opalały się na fioletowo, ona opalała się na zielono. Nie miała żadnych koleżanek, więc zaczęła wędrować po całym świecie unikając słońca. Po drodze spotkała prawdziwą wróżkę lamę, nazywaną Antyramą, ponieważ była ze szkła. Antyrama była wróżką chrzestną fotosyntezy i była zła, że jej chrześnica jest wyrzutkiem społeczeństwa. Antyrama wkrótce wyjawiła swój sekret, ale, że była trefną wróżką chrzestną nie potrafiła spełniać życzeń. Razem z Fotosyntezą przeniosły się na małą wyspę gdzie zobaczyły piękną latarnię. Zapukały, a drzwi otworzył im Szyszak. Fotosynteza wpadła po uszy- ona i Szyszak zakochali się w sobie od pierwszego wejrzenia i zamieszkali razem. Szyszak zaczął myć, gotować i sprzątać. Kiedy sprzątał strych latarni zauważył starą lampkę nocną. Gdy wycierał ją z kurzu lampka zaczęła dygotać i wyleciał z niej dym, z którego wyłonił się złoty kucyk pony. Powiedział, że jest dżinem o imieniu Cieszymierz. Szyszak zawołał Fotosyntezę, a gdy przyszła dżin Cieszymierz dziwnie się na nią popatrzył, po czym powiedział, że musi wrócić do lampy by zaparzyć herbatę. Następnego dnia powrócił z małą armią wrogo nastawionych, małych minionków. Powiedział, że jeśli Fotosynteza z nim nie pójdzie zniszczy latarnię, która na kilka dni zmieniła się w białą twierdzę. Okazało się, że Cieszymierz zakochał się w zielonej lamie. Fotosynteza z zasady odmówiła po czym niczym rasowy snajper zaczęła strzelać żelkami w kształcie pup do buzi minionków, więc zaczęły zmieniać się z powrotem w potulne i przyjacielskie stworki. Minionki długo przepraszały za to zdarzenie, a w ramach przeprosin uznały, że będą służyć do końca życia młodej parze, bo Fotosynteza i Szyszak wzięli ślub. Stworzyli kolonię, a szefem została Antyrama. Na końcu wszyscy żyli dłuuuugo i szczęśliwieeeee, no bo w końcu to lamy, nie?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz